Engadyna: Śnieżne Safari - niekończąca się zabawa na stoku.
Intro
"Śnieżne Safari" to wyjątkowa narciarska podróż przez Engadynę: z lodowca Corvatsch przez St. Moritz do Piz Nair i dalej do Celeriny. 73-letni snowboarder Ueli Lamm zabiera nas w podróż przez góry, gdzie spędził niezliczone godziny swojego życia.
St. Moritz
Engadyna to miejsce, które odwiedzić powinien każdy, kto kocha zimę: miejsce narodzin zimowej turystyki kusi gości doskonałą ofertą i słońcem. Tutaj jest najwięcej słonecznych dni w roku w całej Szwajcarii, a do tego -niekończące się stoki.
Atmosfera poranka: szron i mróz, mgła, a później przedostające się w dolinę promienie słoneczne. Masz ochotę się tam znaleźć.
Każda wolna chwila na stoku
Warstwa mgły pokrywa jeziora Engadyny. Ueli Lamm wcześnie zaczął dzień, gotowy do przemierzenia terenów narciarskich St. Moritz: Corvatsch i Corviglia. Ueli spędził w górach mnóstwo czasu, od kiedy był małym chłopcem. Jako narciarz zawodniki kamerzysta, kiedy wraz z przyjaciółmi naśladowalinajbardziej znane filmy o nartach z lat 70-tych. A następnie przez kolejne 30 lat jako zapalony snowboardzista. "Nie mieliśmy szkoły po południu. Mogliśmy jeździć na nartach bez ograniczeń, spędzać mnóstwo czasu na śniegu" - wspomina.
Przyroda i sport
W St. Moritz, gdzie Ueli się urodził i wychował, przez wiele lat prowadził biznes swojego ojca, podążając za rodzinną tradycją: Dom Kaszmiru Lamma. Od kiedy przeszedł na emeryturę, cały swój czas poświęcił na hobby. Jak większość mieszkańców, zajmuje się w czasie wolnym tym, co związane jest z naturą i ćwiczeniami: biegówki, łucznictwo, golf, a przede wszystkim snowboard. Nawet w wieku 73 lat.
Setki razy pod górę, setki razy w dół, upadki na twarz... Początki w tym sporcie, gdy miałem 40 lat nie były łatwe.
Zainspirowany do jazdy na snowboardzie przez bratanka
Od wczesnych lat 90-tych, oprócz biegówek i kijków do golfa, Ueli kolekcjonuje w swojej piwnicy deski snowboardowe. Do spróbowania jazdy na snowboardzie przekonał go bratanek, Reto Lamm - pionier snowbaordu, a w tamtym czasie również mistrz świata w halfpipe. "Tam, gdzie na nartach docierałem w kilka minut, na snowboardzie potrzebowałem godziny" - stwierdza Ueli, wspominając swoje pierwsze próby zjazdu. Ale fantastyczne uczucia pojawiły się wraz z przemierzaniem ośnieżonych stoków, zachęcały do zjazdów. Co czynią zresztą do tej pory.
Człowiek wszechstronny - sprawy jak młoda kozica
Spokojna, a nawet zdystansowana postawa Ueliego zaprzecza jego osiągnięciom. Po uszkodzeniu dwóch kolan w czasie wyścigu narciarskiego zajął się jazdą na biegówkach. Brał już udział w Maratonie Narciarskim Engadyny - odbywającym się co roku wyścigu - prawie co roku, od kiedy skończył 50 lat. Z uwagi na jego talent przyjaciele zabrali go również na zawody biathlonowe. Połączenie biegówek i łucznictwa to sport, który fascynuje go po dzień dzisiejszy.
Od czasu, kiedy był młody, spędzał mnóstwo czasu na polu golfowym - urozmaicone i pobudzające wyobraźnie sesje treningowe. Obecnie praktykuje uderzanie kijem w piłeczkę stojąc na desce, by ćwiczyć równowagę. "Szalone jest to, że efektem tego wszystkiego jest jazda na snowboardzie", śmieje się Ueli. To naprawdę szalone - kiedy obserwujemy Ueliego na snowboardzie, wygląda jakby jeździł od zawsze.Corvatsch czy Corviglia? A czemu nie jedno i drugie!
Każdy, kto przybywa do Engadyny pojeździć na nartach czy snowboardzie już wie, a nowi goście powinni otrzymać ostrzeżenie: aktywności i różnorodność oferty jest niesamowita. Trudno podjąć decyzję, na której górze spędzić dzień. Wielu odwiedzających St. Moritz wybiera dzień na lodowcu Corvatsch albo na Corviglii, po drugiej stronie doliny. O czym wielu jednak nie wie, to fakt, że te dwa miejsca można połączyć w jedną trasę i to jednego dnia. Rozwiązanie? Śnieżne Safari.
Widok na Piz Bernina i na dolinę zawsze zachwyca gości, a nawet mieszkańców. I nie ważne, ile razy się go widziało.
Trochę czasu minęło, zanim wyruszył rano w podróż z Sils do Furtschellas zostawiając za sobą pierwsze ślady na doskonale przygotowanych trasach. Ueli stoi na tarasie na szczycie Corvatsch, pierwszej atrakcji Śnieżnego Safari,dosłownie na 3303 m. To najwyżej położona stacja narciarska w Gryzonii. Doskonały moment na pierwszą przerwę. Widok jest fenomenalny i nieograniczony. Masyw Bernina, poniżej lodowiec -trudno przestać patrzeć.
Teraz naprawdę można zacząć Śnieżne Safari. Ueli zabiera snowboard i zaczyna mający 1500 m zjazd do St. Mortiz. "Warto zatrzymać się przy górnej stacji, przy wyciągu Hahnensee" stwierdza. "Widok na dolinę i jeziora jest niesamowity - nie da się tego opowiedzieć". Ueli robi szybkie zdjęcie i znika, zjeżdżając w kierunku doliny poniżej. To na pewno niesamowite przeżycie, zjazd po trochę nierównym terenie, przez las, do samego St. Moritz.
Zmiana scenerii: jeszcze więcej słońca na Piz Nair
Zjazd Hahnensee kończy się na obrzeżach St. Moritz, tuż przy wyciągu, kilka kroków dalej. Zabiera on pasażerów na drugą stronę doliny. Ciąg dalszy Śnieżnego Safari prowadzi na obszar Corviglia, na nasłonecznione stoki u stóp Piz Nair. Tu przez dekady napisano historię sportu. Jest to miejsce zawodów Pucharu Świata, Olimpiady Zimowej i mistrzostw świata. Od gondoli na Piz Nair widok na start zjazdu, legendarnego "free fall" są oszałamiające. Ueli również ten stok zna bardzo dobrze.
W przeszłości musieliśmy mozolnie brnąć przez śniegi, by poćwiczyć zjazdy slalomem.
"Dla tych, którzy lubią spływać w dół trasy, Corviglia to prawdziwy raj" stwierdza Ueli. A on wie, co mówi. Jako junior należał do klubu narciarskiego i nie raz z mozołem podchodził po stokach na trasy. Nowoczesne kolejki górskie i wyciągi potrzebują obecnie chwilkę, by dotrzeć na 3000 m, na Piz Nair. Zapierające dech widoki, aż trudno oderwać wzrok. "Dobrym pomysłem w każdym przypadku jest przerwa na makaron" podpowiada Ueli. Doskonala okazja na naładowanie baterii i rozkoszowanie się otaczającą szczyt panoramą.
Tyle różnych szlaków, krajobrazów przez jeden dzień - to sprawia, że narciarskie safari to doświadczenie wyjątkowe.
- 4444 - tyle m w pionie trzeba będzie pokonać podczas safari.
- 44 km tras - minimalny dystans, który trzeba pokonać.
- 18 restauracji, które oferują lokalne przysmaki.
- 2 ze szczytów w czasie Śnieżnego Safari mają ponad 3000 m n.p.m.
Zjazd w ostatnich promieniach słońca
Po lunchu czas na kolejne zjazdy. Szerokie stoki Corviglii to doskonałe miejsce, by rozkoszować się emocjonującymi zjazdami w dół doliny. A każdy, kto nadal ma energię może wydłużyć nieco "Śnieżne Safari" i dodać jeszcze kilka zjazdów. Mnóstwo tras i wyciągów, aż trudno się oprzeć. Ale oczywiście nie trzeba! "Doskonałą sprawą w wyprawie na nartach jest to, że można zatrzymać się na coś do jedzenia, czy picia w jednej z wyjątkowych górskich chat, kiedy tylko ma się na to ochotę. To sprawia, że mamy nie tylko narciarską, ale i kulinarną przygodę" - stwierdza Ueli.
Trasa zwęża się na ostatnich metrach, prowadzi wzdłuż skalnej ściany przez rzadki las. Chwilę później roztacza się przepiękny widok na całą dolinę i wioskę Celerina poniżej. Słońce zaczyna świecić, pojawiają się długie cienie, to ostatni etap śnieżnego safari, czyli podróży przez stoki Engadyny. Ueli skręca w stronę wioski i patrzy w kierunku Piz Nair. Zanim wróci do domu wyciąga telefon i robi zdjęcie, by dodać je na Facebooku i uchwycić to doświadczenie. Dodaje:"chciałbym, byś tu był." To wiadomość dla bratanka Reto. I jeszcze komentarz: Jest tak, jak zawsze, jazda na snowboardzie przez dolinę Engadyny nigdy nie jest nudna.