Kuchnia lasu Wiesnera.
Intro
Kiedy danie przygotowuje Stefan Wiesner jest duże prawdopodobieństwo, że na talerzu znajdzie się żelazo czy węgiel. Gotuje to, co oferuje natura, tworząc wyjątkowy rodzaj kuchni. Jego sposób przygotowywania potraw dał mu przydomek “Hexer aus dem Entlebuch” (Czarnoksiężnik z Entlebuch), gwiazdki Michelin i 17 punktów GaultMillau.
Zajazd Rössli, Escholzmatt
Zajazd Rössli, w wiosce Escholzmatt, w samym centrum Rezerwatu Biosfery Entlebuch.
Grzebanie dookoła to mnóstwo zabawy, przebywanie wśród przyrody, razem z gośćmi.
Przyziemna ekstrawagancja
Entlebuch to dom Stefana Wiesnera. Tutaj się urodził, tu mieszka po dzień dzisiejszy. Wiesner to jeden z najbardziej nietypowych kucharzy w Szwajcarii. Zawsze udaje mu się zaskoczyć gości swoją kulinarną kreatywnością. Jego dania są wyjątkowe, ale on pozostał miłym, sympatycznym człowiekiem. Można to zaobserwować w jego pensjonacie Rössli. Restauracja jest bardzo popularna wśród mieszkańców, ale nie tylko - przyjeżdżają tu smakosze zaciekawieni, co przygotuje szef kuchni.
Danie główne Śnieżna zupa pieczona na ogniu
W poszukiwaniu składników
Podekscytowany Levi wyskakuje z auta. Pies poszukujący trufli to towarzysz i przyjaciel Stefana. "Wszyscy w pensjonacie Rössli mają wyznaczone zadania" wyjaśnia kucharz z Entlebuch, który otrzymał gwiazdki Michelin, "nawet Levi". Po czym zapina smycz swojego czworonożnego przyjaciela. Dziś poszukają świeżych składników w pobliskim lesie. "Szukamy świerków i kiełków. Potrzebujemy też trochę świeżego śniegu." Jego menu obejmuje zupę śnieżną wędzoną na ogniu.
Zimą doskonała rukiew wodna rośnie w strumieniach, a marzanka i mchy chowają się pod śniegiem.
Danie główne Płonąca wołowina z doliny Simmen
Wyjątkowe doświadczenie
Praca wre w pensjonacie Rössli. Ekpia Wiesnera i kelnerzy przygotowują wszystko, co będzie potrzebne na wieczór. Stół przygotowano w małym budynku z tyłu zabudowań - jedzenie nie jest gotowane i spożywane w miejscu dla gości. Odwiedzający zapraszani są do wzięcia udziału w fascynującym procesie przygotowywania wyjątkowych potraw. A gdzie będzie to lepsze doświadczenie, jak nie na warsztatach pana Wiesnera w jego "laboratorium"? To tutaj w wyjątkowo niepowtarzalny sposób tworzy on nowe smaki, miksuje zapachy. Może to wyglądać chaotycznie, ale wszystko tutaj ma swoje miejsce: od pojemników i słoików do przechowywania po narzędzia i materiały. Za budynkiem ogień płonie w trzech wielkich stalowych obręczach stworzonych przez artystę, Andreasa Reichlin. "Wszystko tu gotujemy," wyjaśnia szef kuchni. "Może to starodawny sposób, ale łatwy do kontrolowania, chociaż wymaga dużo wrażliwości."
Smaki przyrody
Kiedy przybywają pierwsi goście, w kuchni na zewnątrz już wrze jak w ulu. Gar ze śniegiem ustawiony jest na pierwszym pierścieniu nad ogniem. "Śnieg wędzi się przez 3 godziny, dodajemy mleczną piankę i bulion" wyjaśnia szef kuchni, Kevin Wüthrich. Żelazny kruszec jest destylowany na kolejnym pierścieniu. "Używamy go, by zrobić lody o smaku żelaza na nasz deser" tłumaczy. W tym samym czasie zakwas chlebowy piecze się nad drewnem bukowym w środku pierścienia. Ostatni z trzech pierścieni właśnie wypełniono nowymi kawałkami drewna. Będzie później wykorzystany do przygotowania maślanych kiełbasek. Obserwowanie szefa kuchni przy pracy to prawdziwy spektakl.
Wszystkie składniki są lokalne, regionalne, zbierane własnoręcznie, bądź uprawiane w ogródku.
Sorbet Płonący burak
Doświadczenie dla wszystkich zmysłów
Stefan Wiesner wita każdego gościa indywidualnie. Oprowadza i tłumaczy, czym jest każde z dań. Kiedy zachodzi słońce, na tyłach ogrodu tworzy się niesamowita aura. Gwiazda wieczoru, sam czarnoksiężnik, dodaje odrobiny magii dorzucając trochę "magicznego pyłu", by stworzyć niesamowite efekty z płomieni. Stefan Wiesner wie, jak stworzyć scenę dla siebie i swojej kuchni. Każdy z jego przepisów jest jak obraz - dzieło sztuki, gdzie ważny jest każdy szczegół. Nie zaskakuje, że gotuje jakby malował obraz, szkicując na papierze smaki, które ma w głowie i przekazuje je swoim pomocnikom. Wiesner próbuje swoich portaw: "To jak oglądanie meczu tenisa, w jedną, w drugą stronę, aż osiągnie się perfekcję."